Katalog krążących przez lata po sieci dowcipów, historyjek i obrazków


 

REKLAMA

 
 
Google

Kanały RSS

RSS Articles

Administrator

 

 

Kryzys silniejszy od kawy

Kategoria: Finanse
Wpisany: 2008-12-25 16:14

Rozmawiają dwaj bankowcy:
- Wiesz, przez ten kryzys, to nie moge spać, wiercę się całą noc, ale z nerwów nie daję rady zasnąć.
- A ja śpię jak niemowlę...
- No co Ty, naprawdę?! Jak to, jak niemowlę?!
- No po prostu, całą noc ryczę, a nad ranem robię w gacie...

Zielona komórka

Kategoria: Finanse
Wpisany: 2008-07-09 23:34

Na zebraniach pracowników z zarządem w znanym banku systematycznie przeszkadzały telefony komórkowe. Wyciszanie dzwonków nic nie dawało, gdyż uczestnicy rozpraszali się kontrolowaniem, kto i w jakiej sprawie może dzwonić.
Ponieważ nie było to pierwszy raz, prezes zarządził:
- Wszystkie komórki proszę położyć na stoliku w końcu sali.
Tak też się stało. Po chwili okazało się wszakże, że któryś z panów nie wyłączył dzwonka, nie mówiąc o komórce. Jeden z telefonów zaczął dzwonić. Zrezygnowany prezes spojrzał znacząco na pracownika siedzącego najbliżej sterty telefonów. Ten wstał, odnalazł dzwoniący telefon i odebrał.
- Tak?
- ...
- Wypadek?
- ...
- Skasowany?
- ...
- Zrozpaczona?
- ...
- Na zakupach?
- ...
- Zabrakło?
- ...
- No tak, karta...
- ...
- Moja karta?
- ...
- Futro?
- ...
- Cena ogromna, ale zgadzam się z tym, że futra wyglądają dobrze...
- ...
- Tak, trzeba kończyć...
- ...
- Oczywiście.
Po zakończeniu rozmowy pracownik rozejrzał się po wlepionych w niego oczach kolegów i ostrożnie zapytał:
- Panowie. Czyja jest ta zielona komórka, którą odebrałem?

Zakład

Kategoria: Finanse
Wpisany: 2008-03-08 14:19

Pewnego dnia elegancka starsza dama przyszła do D*** Bank z torbą pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto:
- Proszę zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniędzy!
Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu "nasz klient - nasz pan".
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś potwierdziła, że chodzi o 10 milionów EURO, po czym otworzyła torbę żeby go przekonać. Naturalnie zaciekawiony prezes zapytał o pochodzenie tych pieniędzy.
- Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy! Skąd Pani je bierze?
- To proste. Zakładam się.
- Zakłada się pani? - zapytał prezes - Ale, o co?
- Cóż, o wszystko, co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 200.000 EUR, że pańskie "klejnoty" są kwadratowe!
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
- Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić.
- Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?
- Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwo pieniędzy) - zakładam się, o 200.000 EUR, że moje "klejnoty" nie są kwadratowe!
Starsza pani odpowiedziała:
- Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10:00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?
- Jasne - prezes wykazał zrozumienie.

Całą noc prezes był niesamowicie zdenerwowany i spędził wiele godzin na sprawdzaniu, czy jego "klejnoty" znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Badał wielokrotnie z jednej i drugiej strony. W końcu po przejrzeniu setek stron informacji w internecie oraz po wykonaniu ostatecznego testu empirycznego osiągnął pewność, że wygra ten zakład!

Następnego ranka punktualnie o godzinie 10:00 do banku przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawką jest 200.000 EUR. Prezes potwierdził, że zakład wygrał, gdyż jego "klejnoty" nie są kwadratowe.
W celu przekonania się o tym fakcie dama poprosiła go o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała, czy może dotknąć.
- No dobrze - odpowiedział prezes - 200.000 EUR są tego warte. Mogę zrozumieć, że chce się pani przekonać do końca.
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie. Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę.
- Co się stało z pani prawnikiem? Czemu się tak zachowuje?
- To nic takiego! Założyłam się z nim o 500.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10:00 będę trzymała w dłoniach "te klejnoty" prezesa D*** Bank.

 
 
Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Czas lokalny: 2017-07-27 10:36 GMT+1
Version 0.7.3 Beta (Build 20060309)
Powered by sBLOG © 2005 Servous