Wpisany: 2006-10-28 12:21
Jechał facet autostradą i nagle mu się "coś" zachciało.
Potrzeba niecierpiąca zwłoki. Dojechał do najbliższej stacji benzynowej i udał się do świątyni dumania. Kiedy juz siedział i się koncentrował, usłyszał jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Po chwili z tejże kabiny dobiegło pytanie:
- Cześć, co tam u ciebie słychać?
Facet głupio się poczuł, na ogol nie rozmawiał z obcymi, a tu jeszcze w takim miejscu... Ale niepewnie odpowiedział:
- Nic, wszystko w porządku...
- Słuchaj, a powiedz mi, co zamierzasz teraz zrobić?
- No, nie wiem... - facet czul się coraz bardziej skrępowany ta wymiana zdań.
- Jadę do Gdańska a potem wracam do Katowic...
- Wiesz, co? Zadzwonię do ciebie później... Jakiś debil w kiblu obok odpowiada na wszystkie moje pytania.






